Main Page 12 11 10 09 08 07 06 05 04 03 02 01
Pierwsze z poniższych zdjęć pokazują Cuzco (3415 m n.p.m.) i jego stare kościoły wzniesione przez konkwistadorów na fundamentach inkaskich świątyń, dalsze zdjęcia - barwny targ indiański w miasteczku Chinchere koło Cuzco.

Seria kolejnych fotografii została wykonana w trakcie trzydniowego pobytu w Machu Picchu. Nasz Star musiał pozostać w Cuzco, jako że na miejsce można było dotrzeć wyłącznie koleją. Podróż wagonem drugiej klasy, przepełnionym ponad miarę pasażerami reprezentującymi wyłącznie ludność miejscową, dostarczyła nam niezapomnianych wrażeń (głównie wizualnych, ale i węchowych), czego na pewno nie doświadczyli zamożni zachodni turyści jadący dziesięciokrotnie droższą izolatką na początku składu.

Moi koledzy zabawili w Machu Picchu raptem parę godzin, czyli tyle, co praktycznie wszyscy odwiedzający to miejsce. Moje zwiedzanie słynnych ruin trwało aż trzy dni, z tej prozaicznej przyczyny, że w krótszym czasie nie byłbym w stanie nakręcić w miarę przyzwoitego materiału filmowego.

Ruiny Machu Picchu na załączonych zdjęciach są zupełnie puste - w dzisiejszych czasach sytuacja zapewne niewyobrażalna! Przed trzydziestu laty oznaczało to po prostu, że luksusowy pociąg wiozący głównie amerykańskich turystów jeszcze nie przybył z Cuzco, albo już odjechał z powrotem... Kto tego sam nie doświadczył, zapewne nie zrozumie, czym jest kontemplowanie tego magicznego miejsca w całkowitej ciszy i samotności. I jeszcze do tego koczowanie w załomach skalnych, i podziwianie świtów i zmierzchów, nocnych odgłosów przyrody, i wszystkie takie-tam rzeczy...

Ostatnie ze zdjęć pokazują powrót do Limy, w dużej mierze bardzo sfatygowanymi drogami, prowadzącymi z Cuzco przez miasta Ayacucho i La Oroya. Ten ostatni etap naszej podróży obfitował w dramatyczne przygody związane z dogorywaniem naszego zasłużonego (i wysłużonego) pojazdu. W Starze psuło się już dosłownie wszystko, a dzień bez remontów należał do rzadkości. Najbardziej traumatycznym doświadczeniem była (pokazana na dwóch zdjęciach poniżej) jednoczesna wymiana skrzyni biegów, sprzęgła i rozrusznika, czego trzeba było dokonać własnymi siłami na wysokogórskiej przełęczy (nocą mróz). Na szczęście te złożone (jak na warunki polowe) prace zakończyły się pełnym sukcesem.

Ostatni kilkudniowy biwak założyliśmy na początku grudnia nad interesującym przyrodniczo jeziorem Junin koło miasteczka Ondores. A Star został unieruchomiony awaria sprężarki (jeśli można porównywać podróż ciężarówką z podróżą balonem, to nasza sytuacja jako żywo zaczynała przypominać końcowe losy podróżników z "Pięciu tygodni w balonie" Juliusza Verne'a ...). 6 grudnia przejechaliśmy przez przełęcz Anticona (4843 m) na zachód i, po kilku godzinach wariackiej jazdy w dół, zjechaliśmy w okolice Limy. 12 grudnia 1975 r. w porcie Callao zaokrętowaliśmy się na m/s "Domeyko", a następnego dnia - godzinę po północy - wyszliśmy w morze.

The photos below were taken in Cuzco, in an Indian market at Chinchere near Cuzco as well as in the ruins of Machu Picchu. The last photos show our return to Lima, along the route through Ayacucho and La Oroya. The last stage of the expedition was dominated by never-ending breakdowns and repairs of our truck. Fortunately, on the 6th of December we successfully returned to Lima and, on the 13th of December, 1975, we left Peru aboard the ship m/s "Domeyko".